Swego czasu myślałam (lub może raczej oddychająca nieskażonymi przez rzeczywistość ideami chciałam myśleć), że polityka to branża wykształconych ludzi w świetnie dobranych garniturach, którzy są oddaleni od zwykłych obywateli o tysiące kilometrów. Chyba dorosłam…

Skandale z udziałem rządzących co jakiś ożywiają zarówno polskie jak i światowe media. Nigdy natomiast nie rozchodzą się po kościach, gdyż sprytne redakcje potrafią je piętnować całymi tygodniami. Mniej wyrozumiali są jednak internauci, którzy przez lata powtarzają utarte teksty, gesty i niepożądane zachowania, o jakich władze wolałyby zapomnieć. Wywlekanie brudów to chyba dla niektórych przyjemność, a dzięki niezwyciężonej roli memów, stają się one prawdziwymi evergreen’ami. Czy ktokolwiek wyobraża sobie sieć pozbawioną żartów z „Kwachem”? Tak bardzo nimi przesiąkliśmy, że przeglądając kolejne obrazki zapominamy, iż przed laty człowiek ten piastował najwyższy urząd w państwie i to w dodatku przez dwie kadencje. Dziś jego wizerunek jest mieszany z błotem, co w moim przekonaniu (nawet mimo ogromnych starań ex-prezydenta) nie dawałoby mu szansy na wielki powrót do łask wyborców.

Afery z udziałem władz to niestety norma. Niestety, gdyż (czy odpowiadają oni naszym poglądom, czy nie) reprezentują nas na arenie międzynarodowej a co ważniejsze podejmują decyzje dotyczące nas w sposób bezpośredni. Właśnie dlatego chcemy, by ich „twarze” były nienaganne – choć często jest wręcz odwrotnie. Wizerunki paradoksalnie najważniejszych osób bywają skażone do tego stopnia, że pozbycie się łatki staje się nieosiągalne.

„Zmęczony Pałys”, „pobudzony Kosecki” czy „uciekający Kamiński”to nieliczne przykłady wtop sprzed lat. Pełnienie funkcji publicznych i związane z nimi miejsca zobowiązują do właściwego zachowania, zaś osoby nierespektujące tych zasad muszą być przygotowane na społeczną dezaprobatę i krytykę ze strony dziennikarzy. Przykładów kompromitacji w środowisku poselskim można mnożyć. Kłótnie na korytarzach sejmowych, przepychanki przy mównicy i rzucanie mięsem przestały nawet szokować. W historii III RP doczekaliśmy momentów, gdy posłów trzeba było siłą wynosić z sali plenarnej, gdyż oblężenie mikrofonu okazywało się nie do pokonania. Głodna pani Pawłowicz dojadająca na sali sejmowej oraz naga stopa pani Gądek to kolejne ekscesy, które nie bez przyczyny spotkały się z ogromną falą hejtu. Najświeższy hit, który obiegł internet wzdłuż i wszerz to mało komfortowe spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy ze skąpo odzianą Dodą podczas gali urodzin Super Expressu. Błąd ekipy od wizerunku, organizatorów, czy nieprzemyślane działanie PAD? Trudno wyrokować, zaś jedno jest pewne – tę plamę niełatwo będzie usunąć. O pozbyciu się zdjęć z sieci nie ma mowy.

Wizerunkowe skandale w świecie polityki były są i będą. Wydaje się, że jest ich jednak coraz więcej. Ale czy na pewno więcej? – Zatuszowanie jest z pewnością skomplikowane a bywa nawet niewykonalne. Wszystko przez nowe technologie lub (jak kto woli) dzięki nim. Rządzący wystawiani w każdej chwili na odstrzał muszą pilnować się bardziej niż kiedykolwiek.

Kilka opisanych wyżej sytuacji i tysiące nieprzytoczonych świadczą o jednym – niedoskonałym bądź nędznym poziomie polskiej polityki. Aż prosi się o jakąkolwiek zmianę na przeżartej klientelizmem, populizmem i demagogią scenie. Czy można w ogóle liczyć na prawdziwych mężów stanu, którzy z pełnią powagi, poczuciem dobrego smaku i właściwą postawą będą dźwigać brzemię reprezentacji narodu? A może jest to wyidealizowana wizja bliższa niespełnionemu marzeniu bądź pięknemu snu? Odpowiedź jest prosta – oczywiście, że taki polityk może pewnego dnia zabłysnąć na naszych ekranach. Problem w tym, że nie każdy, kogo widzimy w telewizji, ma potencjał do politykowania, zaś aktualna scena to w dużej mierze kiepscy amatorzy tego rzemiosła. Najwyższy czas ogłosić casting na profesjonalistów. Ktoś chętny?

 

2 KOMENTARZE