Bez matematyki nie liczylibyśmy, a tym samym nie zaplanowalibyśmy budżetu domowego, nie wymierzylibyśmy odległości między domem a sklepem, nie określilibyśmy czasu przebycia tej drogi, nie oszacowalibyśmy ile towarów zmieści się do koszyka, ani nie zapłacilibyśmy za zakupy, ani nie schowalibyśmy ich do lodówki i szafy, bo nie wiedzielibyśmy, jak cokolwiek skonstruować. Tak naprawdę, to nigdzie byśmy nie wyszli, bo żadne budynki by nie istniały. Po prostu nie funkcjonowalibyśmy jako istoty inteligentne.

Dlatego panuje powszechna zgoda, że matematyka jest ważna. Jednakowoż równie ważna jest inna dziedzina życia, o której zgoła już tak nie myślimy: filozofia. I zanim ktoś pomyśli, że filozofia faktycznie jest bezwartościowa i zbędna, zdradzę Wam coś – właśnie wspólnie filozofujemy.

Matematykę zwykło nazywać się „królową nauk”, ale to filozofia była pierwszą nauką, która z czasem rozwinęła się we współczesne dziedziny, w tym właśnie matematykę. Jako pierwsi pytania o przyczynę istnienia i naturę przyrody postawili antyczni Grecy. To oni rozwinęli logikę i zdolności matematyczne, tym samym dając początek racjonalizmowi i budowaniu wiedzy teoretycznej, z której owoców korzystamy po dziś dzień. To im zawdzięczamy podstawowe pojęcia geometryczne.

I my podobnie do nich przejawiamy ciekawość świata – filozofujemy już od najmłodszych lat. Właściwie w wieku dziecięcym przejawiamy największą aktywność w tym zakresie. Świat jest dla nas wówczas czymś nowym, całkowicie tajemniczym i mamy naturalną potrzebę poznania go. Obserwując świat zadajemy pytanie „dlaczego?” i „jak?”, i szukamy odpowiedzi. Pytamy: dlaczego jesteśmy i jak to możliwe?

Warto teraz odpowiedzieć na pytanie: Czym w istocie jest ta cała filozofia i matematyka?

Richard Popkin niegdyś stwierdził, że „filozofia jest próbą odpowiedzi na pytanie, co jest prawdziwe i ważne, oparte na racjonalnym namyśle nad rzeczywistością i użyciu argumentów w miejsce mitu, tradycji, proroctw, obyczajów, czy zwykłych przesądów”.  Słusznie – to dzięki filozofii mamy normy etyczne, wartości moralne i prawo, na których podwalinach zbudowaliśmy – wprawdzie jeszcze wielce niedoskonałą – cywilizację.

Matematyka z kolei odpowiada za prawidłowość rozumowania. Brak zrozumienia matematyki uniemożliwia poznanie fizyki, chemii, biologii, astronomii czy geografii, a tym samym poznanie świata i udzielenie wszelkich odpowiedzi, w tym filozoficznych. Logika matematyki jest o tyle zadziwiająca, że przez większość historii nikt nie mógł zrozumieć jej fenomenu. Eugen Wigner (laureat nagrody Nobla) w 1960 roku zapytał: „dlaczego matematyka tak doskonale opisuje świat i pozwala na kartce papieru, z równań, macierzy itp. matematycznych tworów – prawdziwie wyliczyć i przewidzieć, co odkryje badacz w laboratorium?” Pytanie to spędzało sen z powiek wielu naukowców, aż w 2015 roku odpowiedzi udzielił Max Tegmark. Przedstawił szereg argumentów i teorii naukowych przemawiających za hipotezą rzeczywistości, będącej w istocie strukturą matematyczną, a my żyjącymi w jej wnętrzu matematycznymi obiektami.[1] Innymi słowy, matematyki nie wymyślono, lecz ją odkryto i opisano zrozumiale, paradoksalnie jej do tego używając. Nasze mózgi musiały ewolucyjnie dostosować się do warunków matematycznej przyrody i wydaje się, że jeszcze niewielu dostrzega doniosłość tego faktu.

W każdym razie wiemy, że filozofia uczy zadawania trafnych pytań, a matematyka udzielania trafnych odpowiedzi. Ten wniosek czyni je podstawowymi i najważniejszymi dziedzinami życia. Jedno przenika się przez drugie, w wielu aspektach będąc nierozłącznymi, choć – należy to podkreślić –  filozofia jest całkowicie inna niż matematyka, czy ogólnie nauki ścisłe.

Niestety nie zmienia to faktu, że matematyka i filozofia są współcześnie postrzegane jako niezrozumiałe dziedziny nauki. Większość z nas ogranicza ich stosowanie do minimum wymaganego do przetrwania.

Z raportu Instytutu Badań Edukacyjnych wynika, że w szkołach matematykę postrzega się wyłącznie jako narzędzie niezbędne do liczenia. Z kolei za główną przyczynę niezrozumiałości matematyki, podają nieefektywnych nauczycieli, gdyż sami uczniowie w 70% wykazują chęć jej nauki. Wyraźnie jednak wyłaniają się trudności w rozwiązywaniu zadań wymagających myślenia logicznego.[2]

Z raportu tego samego instytutu, dotyczącego nauczania filozofii, wyłania się nieco inny obraz. Filozofia nauczana jest w zaledwie 1,4% ogółu szkół w Polsce i tylko na poziomie ponadpodstawowym. Niektórzy dyrektorzy szkół średnich planują zaprzestanie nauczania tego przedmiotu, mimo że większość nauczycieli uważa, że przynosi ona znakomite rezultaty. Niestety program nauczania jest niemożliwy do zrealizowania ze względu na przeciążenie godzinowe nauczania oraz „przeładowanie” obecnej podstawy programowej, która powinna być zredukowana z poziomu „rozszerzonego” (tylko taki jest wpisany w podstawę), także na „podstawowy”.[3]

Pewną nadzieję na zmianę realiów szkolnictwa daje nowa podstawa programowa, mająca umocnić umiejętności analityczne, między innymi poprzez nauczanie podstaw programowania czy grę w szachy.

Obydwa przedmioty wykazują ciekawość wśród uczniów, lecz wiele nieefektywnych czynników skutecznie zabija zainteresowanie nimi w przyszłości. Wina tego stanu rzeczy leży bezpośrednio po stronie państwa: twórcy tragicznego systemu edukacji, kontrolowanego przez MEN.

Hans Herman Hoppe wskazuje, że państwa etatystyczne i socjalistyczne (a więc w zasadzie wszystkie państwa) – choć w różnym stopniu – miały potrzebę przejęcia systemu edukacji. Poprzez tworzenie monopolu kontrolują szkoły państwowe, a poprzez tworzenie licencji – instytucje prywatne, które działają w określonych przez państwo ramach. Ma to na celu stworzenie na tyle długiego toku nauczania (im dłuższy okres, tym lepiej), by już na starcie mieć znaczną przewagę nad konkurencyjnymi ideologiami w walce o umysły ludzi.[4]

Trafnie podsumowała ten fakt Angelika Maria Gąsior (Talaga): szkoła uczy na pamięć Wikipedii, która stale powiększa zasób informacji, z tym że nauczanie to nie odbywa się w porządku alfabetycznym. W efekcie zanika zdolność samodzielnego poszukiwania informacji i oddzielania tych istotnych od nieistotnych, a tym samym doboru źródeł i rozróżniania prawdy od kłamstwa. Taki model nauczania pozbawia umiejętności łączenia różnych wątków, analizowania ich i wyciągania odpowiednich wniosków. Sprawia to, że państwo hoduje w istocie ludzi upośledzonych życiowo, gdyż uczniowie wychodzą ze szkoły praktycznie bez żadnej wiedzy, a przyczyną tegoż jest centralnie sterowany system edukacji.[5]

Wielu z nich w przyszłości startuje w wyborach z list partii rządzących i dostaje się na stanowiska urzędnicze, doskonale pokazując, że z matematyką i filozofią nie mają nic wspólnego. Podwójne standardy moralne, niezrozumienie podstaw ekonomii czy totalny brak logiki w głoszonych postulatach. Większość polityków nie odróżnia tego co jest prawdziwe i ważne, od tego, co nie jest, często w rezultacie działając przeciwko samym sobie. Tacy ludzie nami rządzą i decydują w sprawach społecznych, ustrojowych i o zgrozo, gospodarczo-ekonomicznych. Błędne koło się zamyka, a my pędzimy na nim każdego dnia.

Filozofia stworzyła wartości moralne, matematyka stworzyła astronomię i obydwie te nauki pozwoliły przetrwać ludzkości. Dopóki system edukacyjny nie ulegnie znaczącej zmianie, sami jesteśmy zmuszeni zadbać o bogactwo naszych umysłów. W końcu zdania matematyki są prawdami rozumu i – jak stwierdził Kartezjusz: „kto nagiął swój umysł do rozumowań matematycznych, będzie miał również umysł zdolny do poszukiwania innych prawd”. Niepomiernie pomoże w tym filozofia.

Odrzucając dziedzictwo naszych przodków, skażemy się na powolny upadek cywilizacyjny. I można rzec, że wtedy nie będzie nic. Choć „nic”, to też „coś”.

 

 

[1] M. Tegmark, Nasz matematyczny Wszechświat, Warszawa: Próśzyński i s-ka, 2015.

[2] M. Karpiński, M. Zambrowska, Nauczanie matematyki w szkole podstawowej, http://www.ibe.edu.pl/pl/projekty-miedzynarodowe/38-aktualnosci/520-matematyka-w-szkole-podstawowej, 17.09.2015.

[3] M. Trepczyński, A. Stanaszek, M. Grudniewska, I. Gmaj, Nauczanie filozofii na III i IV etapie edukacyjnymhttp://eduentuzjasci.pl/publikacje-ee-lista/raporty/226-raport-z-badania/nauczanie-filozofii-na-iii-i-iv-etapie-edukacyjnym/1218-nauczanie-filozofii-na-iii-i-iv-etapie-edukacyjnym.html

[4] H.H. Hoppe, Teoria socjalizmu i kapitalizmu, Wrocław: Instytut Edukacji Ekonomicznej im Ludwiga von Misesa, 2015, s. 158.

[5] A. M. Talaga, Co szkoła robi z mózgami dzieci?, https://www.youtube.com/watch?v=XnPaz5e-uD8&index=14&list=PL07EMWNcz7RbLbK48t6LfAAr7CP6YXvJa , 14.03.2016.

1 KOMENTARZ

  1. Przyznaję bez bicia, że czuję się nielogiczna po całości, jednak na zajęcia dodatkowe z szachów w podstawówce ganiałam z zapałem (choć częściej przegrywałam). Wykłady z historii filozofii na studiach fascynowały mnie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ