Minęło 16 lat od największego w dziejach świata zamachu terrorystycznego, który zebrał ogromne żniwo i na stałe zmienił bieg historii Stanów Zjednoczonych. Jaką lekcję wyciągnęliśmy z tych tragicznych wydarzeń? 

Większość z nas pamięta ten wtorek, gdy siedzieliśmy przed telewizorami i z niedowierzaniem śledziliśmy obrazki walących się budynków World Trade Center i Pentagonu. Wszyscy byliśmy w głębokim szoku i nie do końca rozumieliśmy, co tak naprawdę wydarzyło się w odległej nam Ameryce. Rozpacz nad śmiercią tysięcy niewinnych ludzi przeplataliśmy lękiem o przyszłość.

W 2001 roku walka toczyła się między Al-Kaidą, której współzałożycielem i przywódcą był Osama bin Laden, a Stanami Zjednoczonymi. W 2004 roku zamachowiec przyznał się do uprowadzenia samolotów pasażerskich i serii ataków na amerykańskie wieżowce. Saudyjski milioner dodał, że atak na bliźniacze wieże to jeszcze nie koniec.

Tuż po zamachach George W. Bush rozpoczął w USA tzw. „wojnę z terroryzmem”. Zaostrzono środki bezpieczeństwa, zwiększono kontrole na lotniskach i rozpoczęto trwające dziesięć lat poszukiwania Osamy bin Ladena. Amerykańskie oddziały specjalne znalazły i zabiły go dopiero 2 maja 2011 w Pakistanie.

Dziś 11 września to ważny symbol dla wszystkich, którzy pamiętają ówczesną katastrofę. Jest to dzień kojarzony nie tylko z terroryzmem, ale również ze złamaniem przekonania o bezpieczeństwie Ameryki. Wokół zamachu do dziś krążą dziesiątki teorii spiskowych, które siejąc ziarna niepewności, podważają powszechnie przyjętą wersję. Atak na wieże odcisnął także swoiste piętno w branży turystycznej i lotniczej. To nie tylko wzmożone kontrole i gigantyczne pieniądze na rozwój systemów bezpieczeństwa, ale nawet ceny biletów 11 września bywają niższe niż w inne dni.

Zamach w 2001 roku był wielką tragedią, którą tygodniami żył cały świat. Trudno przewidzieć jaka byłaby dziś nasza reakcja na taką katastrofę. Pewne jest, że ataki nam „spowszedniały” (jakkolwiek okrutnie to brzmi). Media nie dają nam zapomnieć, że terroryści są wśród nas zawsze i wszędzie. Jesteśmy osłuchani z informacjami o wojujących organizacjach, dżihadystach wymierzających ichniejszą sprawiedliwość. Odnoszę wrażenie, że dzień bez wiadomości o ISIS i nowym ataku, to dzień medialnie stracony. Mimo ogromnych zmian oraz dużych pieniędzy inwestowanych rokrocznie w obronność i rozwój technologiczny, po szesnastu latach znajdujemy się dokładnie w tym samym punkcie a lęk przed zamachem jest większy i coraz bardziej powszedni.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ